Podręcznik radzenia sobie z frustracją wg niepodręcznikowej matki. cz.1

Pierszy rok życia mojego dziecka był dla mnie jak połączenie wszystkich możliwych gatunków filmowych. Thrriller, trochę dramat, sporo komedii, szczypta science fiction i na dokładkę mnóstwo ciągnących się, ciężkich psychologicznych scen.

Z jednej strony czasem zastanawiam się jak to przeżyłam, z drugiej wiem, że dzięki temu wszystkiemu dzisiaj żyję pełniej i lepiej więc to pozwala mi patrzeć na tamten czas przez różowe okulary i sama nie wiem już czy było pięknie czy strasznie, czy może pięknie i strasznie zarazem. Chyba tak.

Z całą pewnością jednak nie odbyłabym tej tak pouczającej kosmicznej przygody gdyby nie internet, fachowe żródła, sporo rozkmin własnych, ciągłe przetwarzanie tych informacji i ciągłe poszukiwanie praktycznych rozwiązań.

W kulturze plemiennej matka otrzymuje pomoc w opiece nad dzieckiem. Jest częścią wspierającej społeczności a więc większość problemów psychologicznych i emocjonalnych współczesnej polskiej matki zupełnie jej nie dotyczy. A my porzucone, wykluczone i tak strasznie samotne często musimy zastawiać się jak zapewnić sobie i dziecku równocześnie podstawowe potrzeby. Spokojny posiłek czy minimalna dawka relaksu to często luksus. Wszytkie to wiemy.

Czasem się z tego śmiejemy, czasem próbujemy rekompensować sobie to po cichu pochwałami “o jak świetnie sobie radzę”,”łoł!! daję radę!!”, “och cudnie, matka bohaterka! ależ jestem mocarna!”, a czasem po prostu zamieniamy się w rozwścieczonego matkopotwora. Manewrując pomiędzy tymi opcjami doszłam do wniosku, że wcale mnie to nie bawi i wcale nie chcę dawać rady! Chcę wsparcia, chcę odpocząć, chcę żyć jak człowiek, i przede wszystkim chciałabym się do cholery uśmiechać do tego małego brzdąca, a nie widzieć w nim mojego kata i oprawcy, ew. przy dobrych wiatrach wybawiciela, bo raczył zająć się sobą przez dłuższą chwilę i mogłam spokojnie wziąć prysznic. Tylko, że jestem tzw. matką samotnie wychowującą dziecko. Tak, samotną matką. Ty pewnie też jesteś jeśli nie permanentnie to przynajmniej w części. Widzę to dookoła. Co z tego że jest chłop skoro zamiast wspierać się czepia, co z tego, że jest wspierający skoro zarabia i jest fizycznie nieobecny… opcji jest mnóstwo.

Taka sytuacja.

Niestety kultura plemienna z Polski znikęła szmat czasu temu… no i jakoś tego wsparcia jak na receptę.

Ale wiadomo… matka polka da radę, więc próbujemy.. i to akurat może nam wyjść na korzyść, mnie przynajmniej wyszło i dzisiaj zamierzam podzielić się z wami “mini sztuczkami”, które uratowały moje dziecko przed krzywdą ze strony matki a mnie samej pozwoliły zobaczyć siebie w innym świetle i pokochać. Tak pokochać. Bo co jak co, ale bycie matką jest jak survival i nie da się przejść przez niego bez poznania swoich własnych granic. A skoro już do nich dotarłyśmy to czas je zaakceptować i podarować sobie również to, co tak chętnie ofiarujemy dzieciom. Miłość, troskę, akceptację.

Poniżej znajdziecie moje sposoby na radzenie sobie z emocjonalną codziennością.

Złość.

Mój namber łan! Przez wiekszą część życia nadmiar napięcia wyrzucałam złością, gdy mój syn godzinami nie dawał mi spać wchodząc wciąż na moją twarz lub skacząc i gryząc moje piersi jedyne o czym myślałam to jak opanować furię i nie potrząsnąć nim, nie rzucić o łóżko. Czasem moje ruchy były ostrzejsze, a jego rozbawienie wprawiało mnie w jeszcze większą złość. Pomagał oddech, ciągła gimnastyka zmiany perspektywy na widzenie malucha (uświadamianie sobie, że on naprawdę nie rozumie mojej obecnej sytuacji życiowej:)) oraz …szukanie w ciele innej drogi na rozładowanie napięcia. To doprowadziło do tego, że na nowo nauczyłam się płakać. Tak. Wytrzymywałam furię do granic, aż fala bezsilności zalewała mnie i zaczynałam ryczeć, wyć. Napięcie znikało, złość również, uspokajałam się unikając rzucania dzieckiem o ścianę.

Od tego czasu zaczęłam praktykować płakanie!

Jak tylko zaczynałam czuć bezsilność, płaczliwość próbowałam skupiać się na niej i pozwalać jej być, nawet gdy było to bardzo trudne… wytrzymać w tym jak najdłużej. Krótkie drzemki syna były czasem mojego emocjonalnego oczyszczania. Zaowocowało to częstszymi atakami płaczu i wiekszą cierpliwością dla dziecka, a także (o dziwo!) większą radością życia. Bardzo pomagał mi wewnętrzny dialog w którym formułowałam sobie jak do dziecka wspierające, dobre komunikaty. Dodatkowym plusem tych molonogów było ćwiczenie w głowie nowych modeli zachowań, które chcę stosować wobec mojego syna.

Pomocne było też powtarzanie sobie, że dopiero gdy nauczę się dbać o siebie, będę mogłą być “dobrą matką”. To bardzo potężny motywator!

Poznając jak wielki wpływ na moje samopoczucie ma przyzwolenie sobie na doświadczanie emocji zrozumiałam jak obchodzić się z własnym dzieckiem i poczułam się pewniej.

Bliskość fizyczna.

Jest baaardzo ważna dla zdrowia psychicznego! Więc jeśli jej nie ma… udaję ją, wyobrażam sobie, przytulam sama siebie, obejmuję rękami, głaszczę po głowie, po policzku. Szukam tego, co akurat działa. Jeśli wydaje Ci się to śmieszne poczekaj na sytuację gdy poczujesz się tak beznadziejnie, że nie będzie to miało najmniejszego znaczenia i spróbuj wtedy.

Relaks.

Bywa tak, że nie mam jak zapewnić sobie minimalnej dawki odpoczynku od dziecka, poza tym wciąż ciągnę na rezerwach. Cały dzień spędzam na dbaniu o kogoś, o mnie nie dba nikt i ja sama też nie mam na to czasu.  To bardzo frustruje i teraz już wiem, że jedynym sposobem na to jest znaleźć na to czas. Nawet jeśli myślisz, że kosztem dziecka, kosztem czegokolwiek. Nieważne, trzeba to zrobić. Olej bałagan, zostaw dziecia na bezpiecznej podłodze i idź spać! Nie martw się że prześpisz coś ważnego, obudzi cię płacz.

Ciąg dalszy nastąpi…

fot. Alexandre Chambon

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s