Święte zezwierzęcenie.

Przyjęło się, że zezwierzęcenie to coś strasznego, obrzydliwego wręcz. Tak najczęściej określamy najgorsze z ludzkich posunięć. Mam na ten temat nieco odmienne zdanie.
Jerzy Szatkowski pisze:
„ – o człowieku skończonym mówią: zszedł na psy
a ja na to: gówno! – wara mi od psów!
– nawet kundle nie schodzą na ludzi”

 

Nie piszę tego aby wywyższać zwierzęta, nie twierdzę, że są od nas lepsze czy mądrzejsze, choć bywa i tak, ale bardzo chciałabym aby ludzie zmienili swój sposób patrzenia na nie.
Często słyszę „Kiki, to jest pies!”. Mam nadzieję, że potraficie sobie wyobrazić specyficzny ton tej wypowiedzi, który zdradza jej prawdziwy przekaz. Pies to pies, nie trzeba się nim za bardzo przejmować, po prostu ma „znać swoje miejsce”, wykonywać wszystkie polecenia (najczęściej wyrażone ludzkimi słowami, które niekoniecznie są zrozumiałe dla tej jednak odmiennej istoty) i jeszcze cieszyć się naszą obecnością jakbyśmy byli jakimś bóstwem.
Są też tacy, którzy jak George Bernard Shaw powiedzą „Im bar­dziej poz­naję ludzi, tym bar­dziej kocham zwierzęta.„ W sumie się nie dziwię. 🙂

Zwierzęta z racji tego, że są zawsze „tu i teraz”, nie mielą naraz mnóstwa odczuć, wydarzeń i informacji są znacznie prostsze „w obsłudze” niż człowiek. Dużo łatwiej o ich wdzięczność i miłość co moim zdaniem jest przecudowne i niemal „święte”. Świetnie rozumiemy się w tej kwestii z x.J.Twardowskim.
„Drzewa po kolei wszystkie niewierzące
ptaki się zupełnie nie uczą religii
pies bardzo rzadko chodzi do kościoła
naprawdę nic nie wiedzą
a takie posłuszne”

Przykre jest dla mnie kiedy widzę, gdy ktoś gardzi zwierzętami właśnie dlatego, że są tak posłuszne, niewinne czy też po prostu wpatrzone w człowieka. Są uległe dlatego nie są warte uznania.
Taki mamy świat? W którym wciąż góruje idea „wywalczenia pozycji”, w którym „władza” jest bardziej agresją niż mądrością i odpowiedzialnością właśnie? Choć chciałabym inaczej – wciąż czuję, że wyważamy swoje „siły” i zastanawiamy się jak ich skutecznie używać.
Większość z nas deklaruje niezadowolenie z takiego stanu rzeczy. Marzymy o wolności, równości i tolerancji a tymczasem mamy problem zaakceptować odmienność pojmowania rzeczywistości przez inne stworzenia. Walczymy o to by wszystko i wszyscy dopasowali się do nas i naszej wizji świata. Może czas zastanowić się nad tym czy będziemy szczęśliwi kiedy tak się stanie. Czy naprawdę pragniemy „niewolników” ludzkich czy psich, którzy zawsze zrobią właśnie to czego oczekujemy? Czy nie wolelibyśmy po prostu otoczenia przyjaznego, przyjacielskiego (na równych prawach) które z własnej inicjatywy chce spędzać z nami czas, dawać ciepło, dzielić radość i smutki oraz wspierać kiedy tego potrzebujemy?

Aby tak się stało musimy pożegnać się z oczekiwaniami. To jest trudne, nie kryję. Ale wiem jak zacząć zmianę na lepsze.
Przestańmy oceniać, zacznijmy poznawać. Może generalizuję? Chyba nie. To jest takie proste. Jak zwierzęta.

W świecie zwierząt nie brakuje agresji, ale jest to sposób obrony i zdobywania pożywienia. Sami jesteśmy częścią świata zwierząt. Pytanie tylko czego NIEUSTANNIE się boimy, przed czym wciąż bronimy lub czego jesteśmy głodni ?

Wydaje nam się, że musimy oceniać, że to w jakiś sposób pozwala nam „pozostać człowiekiem” – odróżnić dobro od zła. Chyba jednak trochę się w tym wszystkim pogubiliśmy i sami wpadamy we własne sidła, bo skoro oceniamy innych musimy także wciąż oceniać siebie. (a często nie wypadamy w tych osądach najlepiej). Kiedy przestajemy oceniać, przestajemy porównywać stwarzamy możliwość zmiany. Zmiany relacji z psem, chłopakiem, mężem czy rodzicami.
Znacznie łatwiej wtedy o prawdziwie pozytywne relacje pełne ciepła, zaufania i wsparcia.

Polecam wypróbować to chociaż w jednej rozmowie, na jednym spotkaniu. Jeśli jest ktoś kto budzi twoje emocje i myślisz „bo on jest taki i taki” masz szansę spróbować czy to działa. 🙂
Uwaga! Jeśli naprawdę ci się uda, możesz być wielce zaskoczony rezultatami! 🙂 Pozytywnie!

Na koniec zdradzę wam jeszcze tylko, że mój pies znacznie lepiej ode mnie wie „o co w życiu naprawdę chodzi”. Wychodzimy na spacer, świeci słońce. W pierwszej chwili zastanawiam się „z czego ty się tak cieszysz?”, chwilę później bez słów przynosi mi odpowiedź niczym patyk w pysku. „Rozejrzyj się, pobiegnij za mną, oddychaj! I ciesz się! Nieważne, że błoto, nieważne, żeś bez makijażu. Żyjmy!” Słucham jej posłusznie i wtedy to czuję – CUDOWNE ŚWIĘTE ZEZWIERZĘCENIE.

Photo by Andreas Wagner on Unsplash

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s